8 maja 2013
Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad napisaniem tego postu. Japonia uchodzi za jeden z najdroższych krajów z wysokimi kosztami życia i jeszcze wyższymi kosztami dla podróżnych. A jak jest naprawdę? Prawda jest taka, że drogie koszty podróży wynikają częściowo z wysokiego kursu jena (co rząd japoński próbuje zbić od paru miesięcy, odkąd do władzy wrócił premier Abe. Szanowny premier dorobił się nawet terminu abeconomics).
A jak jest z życiem w Japonii za japońską pensję? Jak zaczniemy przeliczać wszystko z jenów na złotówki, to nie zostanie nam w głowie nic oprócz zamętu. W zamian proponuje nieco niekonwencjonalną metodę. Załóżmy, że średnia krajowa pensja to 300,000 jenów miesięcznie, brutto (jak ktoś szuka dokładniejszych danych, to zapraszam tutaj). Następnie odejmujemy 00 i dostajemy 3,000, czyli w liczbach tyle co mniej wiecej przeciętna pensja w Polsce w złotówkach. Naszą kwotą wyjściową będzie to 3,000 (dawne 300,000 jenów), które zestawiamy z polską pensją. To samo robimy z cenami, od japońskich cen w jenach odejmujemy dwa zera i zestawiamy z cenami w Polsce. I w ten sposób bardzo łatwo możemy zobaczyć, że (ceny Polskie moga sie troche odroznic od obecnych):



Japonia
Polska
Średnia pensja brutto
3 000
3 000
Podatek, ZUS, itd.
~700
~840
Wynajem mieszkania (30m2)
500
800
Wynajem mieszkania w Tokyo/Warszawie (20m2)
700
1 000
Paliwo (za litr)
1,5
5,2
Państwowa służba zdrowia (wizyta u lekarza)
10-30
0
Prywatna służba zdrowia (wizyta u lekarza)
10-30
40-80
Obiad w średnio drogiej restauracji
15
40
Tani obiad na mieście
4
12
Bilet na pociąg (około 70 km)
10
17
Bilet na shinkansen  (500 km) 
120
134 (InterCity)
Najtańszy bilet na metro (Osaka-Warszawa)
1,8
2
Butelka wody 2L
1,5
2,2
Jabłko
0,9
0,2 (?)
Pomarańcza
0,9
0,6 (?)
Truskawki (200g)  
3
1
Czekolada (ok. 200g)
2,9
2,5
Bagietka
3
3
Masło (250)
3
3
Siłownia (za miesiąc)
100
100
Książka
17-30
25-35
CD
30
60
Magazyn dla kobiet (miesięcznik)
9
15
Bilet do kina
18
25
Abonament na komórkę (internet bez limitu)
 35
100

Na koniec chce jeszcze raz podkreslic, ze przelicznik nie jest przelicznikiem walutowym, a majacym na celu jedynie podkreslic roznice miedzy cenami w Polsce i Japonii. Dla wyjasnienia nalezy jeszcze dodac, ze w tej chwili w Japonii wciaz obowiazuje 5% podatek. Faktycznie, warzywa i owoce sa drozsze. Pieczywo rowniez, ale spozywa sie go tutaj znacznie mniej. W zamian je sie ryz, ktory jest tutaj bardzo tani. Co do biletow kolejowych i paliwa - nie mam komentarza. Liczby mowia same za siebie.

Podsumowujac. Czy Japonia jest drogim krajem do życia? Zdecydowanie tańszym niż Polska! I to chyba odpowiada na pytanie, dlaczego w Kraju Wschodzacego Slonca standard zycia jest wyzszy niz w Kraju nad Wisla. Oczywiscie bedzie to tylko jeden z wielu czynnikow, ale moim zdaniem jeden z tych wazniejszych.

PS. Na koniec kolejny raz podkreślam! Powyższa tabelka to zestawienie cen w jenach i złotych. To znaczy, że tak naprawdę za abonament na komórkę w Japonii, po przeliczeniu na PLNy zapłacimy 110 złotych. Ale przeciętna pensa będzie wynosić (bo obecnym kursie) 9,600 złotych.
30 kwietnia 2013
Niektorym juz sie zaczal Zloty Tydzien, czyli japonska majowka. A niektorzy musza siedziec w pracy i maja wolne dopiero od piatku (czyli na przyklad ja...).
Dobre chociaz to, ze poniedzialek byl dniem wolnym od pracy z okazji Dnia Showa (vel. urodziny poprzedniego cesarza). 3-ciego maja bedzie Dzien Konstytucji, 4-tego maja Dzien Zieleni, 5-tego maja Dzien Dziecka (ktory tak naprawde jest dniem chlopcow) i 6-tego maja Swieto Zastepcze (w zamian za to, ze poprzednie swieta wypadaja w weekend).

A skoro zbliza sie dzien dzecka, ktorego symbolem sa karpie wywieszane na dachach domow/slupach i symbolizujace ilosc meskich potomkow w domu, moja lokalna piekarnia piecze z tej okazji takie cuda:

Jedna z nadzieniem czekoladowym, a druga z nadzieniem zapewne kastardowym (cos a la budyn).
Nie jadam takich rzeczy, ale za pewne sa bardzo slodkie.
23 kwietnia 2013
Wielkimi krokami zbilza sie Golden Week, czyli japonska majowka. W tym roku szczescie nie dopisalo, bo dni wolnych tylko 4. Wolny jest tez w prawdzie poniedzialek, ale co z tego, skoro wtorek-czwartek do pracy? Nie wspominajac juz, ze Luby zostawil mnie sama na cale dwa tygodnie i polecial na egzaminy i konferencje do USA.
Ale do weekendu jeszcze tydzien, wiec pare slow o poprzedniej niedzieli. Wybralysmy sie z Ma (moja chinska znajoma, ta z ktora bylam w Tokyo na finalach konkursu kimon) na sushi z tasmociagu.

Monitor, gdzie mozna zamowic sobie co sie chce menu i a zamowienie zostanie przyslane tasmociagiem lub przyniesone, wszystko oczywiscie swiezo przygotowane.

Jada sushi kolorowe tasmociagiem (to w kartonikach to soczek mango).

 A na deser wielki puchar mleczno-truskawkowy. Byly mrozone truskawki, lody trsukawkowe polane sosem truskawkowym, ciasto biszkoptowe, jakies chrupki, krem a la bita smietana i pudding na samym dole. Pychota!

Co do prawa jazdy, to okazalo sie w poniedzialek, ze nie doczytalam na stronie, ze trzeba sie wpierw umowic telefonicznie. W zwiazku z tym wizyte zamowilam na 17 maja, co by miec wystarczajaca ilosc czasu do pocwiczenia jazdy.
21 kwietnia 2013
W okół zamku w Hikone.











Ta mała oświetlona ciapka, to właśnie zamek w Hikone, a raczej jego ostatnie piętro. Zamek (jako jeden z czterech w całej Japonii) znajduje się na liście dziedzictwa narodowego i pozostaje w niezmienionym kształcie od zakończenia jego budowy w 1622 roku.


Oprócz samego zamku (pusty w środku) można zwiedzić także warownie (także pusta w środku), muzeum ze sceną teatru No, strojami, instrumentami itp., oraz ogrody. Jeśli ktoś wybiera się do Kansai, to warto zrobić sobie pół dniową wycieczkę tutaj, zwłaszcza, że to tylko godzinę jazdy pociągiem, a latem dużo chłodniej niż w Kyoto czy Osace. Poza kompleksem zamkowym (wstęp to około 1000 jenów) jest jeszcze ulica Zamkowa (キャッスルロード) pełna stylowych sklepików z pamiątkami i knajpkami. Jedna z must-buy pamiątek jest oczywiście gadżet z maskotką Hikone, czyli creepy-kotkiem Hikonyan.

19 kwietnia 2013
Wczoraj po pracy mialam pierwsze jazdy. Lekcje mialam o 19:10, wiec po pracy smigusiem do szkoly jazdy. Tam zaplacilam, dostalam numerek i taki kikut z mangesami z napisem "w trakcie cwiczen", ktory przyczepia sie na dach samochodu:



Lekcja trwala 50 minut i polegala na jezdzeniu po placu, ktory symulowal ulice. Byly tam swiatla, ulice glowne, podporzadkowane, szerokie, waskie. Nawet tory byly (bo w Japonii przed przejazdem kolejowym trzeba sie zatrzymac, otworzyc okno i nasluchiwac czy pociag nie jedzie. Szkoda tylko, ze nigdy nie widzialam jeszcze nikogo robiacego to w praktyce, a przez tory przejezdzam codziennie dwukrotnie). Nauka jazdy poszla nadzwyczaj dobrze i widze swoje szanse na zdanie egzaminu za pierwszym podejsciem. Tanio nie jest, bo 5,700 jenow za lekcje (okolo 180 zl). Jednak jak policze ile bedzie kosztowal mnie jednorazowy wypad na egzamin, to wyjdzie mi, wliczajac w to dojazd i to co potraca mi z pensji za zwolnienie sie z pracy, 3 lub 4 razy wiecej.
Nastepnym krokiem bedzie pojechanie do centrum egzaminacyjnego w Moriyama i zlozenie podania o zamiane prawa jazdy wraz ze wszystkimi wymaganymi dokumentami. Problemem jest plota, ktora uslyszalam juz od kilku Polakow, ze wymagaja zaswiadczenie o jezdzie bezwypadkowej z Polski. Ja takie zaswiadczenie mam (tzn. o braku punktow karnych), ale wydane ono bylo w styczniu 2012. Nie mowiac juz o tym, ze jest po Polsku i nie bardzo chce mi sie latac za tlumaczeniem tego. Na stronie nie wspiminaja nic o zadnych dodatkowych dokumentach, wiec moze uda mi sie wyklocic lub w najgorszym wypadku doniesc papier w dniu egzaminu.
Jak na razie musze zabrac ze soba: paszport, polskie prawo jazdy, tlumaczenie prawa jazdy, miedzynarodowe prawo jazdy, karte obcokrajowca, certyfikat rejestracji miejsca zamieszkania (nie wiem na jakiego grzyba im to, moj adres jest wpisany w karcie obcojkrajowca), zdjecia, podanie o zmianie prawa jazdy i chyba tyle, uff! Co i jak poszlo dam znac po wtorku!

A teraz przyjemniejsza czesc wpisu, czyli powyciagalam zdjecia z iPhona.

Fanta o smaku brzoskwiniowym i fanta w retro butelce o smaku winogron. Z zasady nie kupuje bo bardzo slodkie.

Migdalowe miekkie kulki. Spoko byly.

Pocky w wersji misia z Kumamoto o smaku mlecznego kakao. Srednie, drugi raz nie kupie.

Takie dwie torebki byly w srodku.

Ciasteczka Oreo w wersji miekkiej z nadzieniem o smaku zielonej herbaty z mlekiem. Nie kupilam, ale jak beda jeszcze to przywioze w sierpinu do Polski.

Ostatnio nosze sie z zamiarem zrobienia jakiegos wiekszego wpisu lub serii o japonskim pieczywie. A jest o czym pisac! Jako przedsmak - bulka z nadzieniem ze slodkiej fasoli o trzech smakach:  slodkiego ziemniaka, zielonej herbaty i sakury.

I na koniec pudding z mango do picia. Bardziej przypomina galaretke, ale przynajmniej smaczne. I ma tylko 50 kalorii (tak, pije takie rzeczy by potem moc zjesc wyzej pokazana bule bez wyrzutow sumienia!)
Maja jeszcze smaki bananowe i brzoskwiniowe, ale sa albo mdle albo za slodkie.

I to na razie na tyle. Mam nadzieje, ze w weekend uda mi sie wrzucic fotki z Hikone. Mam je na duzym aparacie, a wpisy w tygodniu robie bedac w pracy, wiec nie da sie tego pogodzic.

Pozdrawiam i zycze milego weekendu. Tutaj bedzie zimno i deszczowe, wiec niech chociaz u was duzo slonca!

PS. Co do wiecej zdjec z kimonami. Nie mam zdjec z samego konkursu. Mam pare z garderoby, ale w wiekszosci sa nie ostre, bo stuletnie nauczycielki, ktore nam pomagaly nie dokonca znaly sie na robieniu zdjec smartfonem.